30 lat -Tytani XX Wieku
Zdarzyło się w Polsce
Ś.P. Yoshiho Umeda
|
Czy umierają nieśmiertelni?
Nieśmiertelni idą do nieba?
Wymiera pokolenie, które zmieniło Polskę, Europę i świat. Pokolenie twórców „Solidarności". Ci, którzy w 1980 roku zaryzykowali swoją przyszłość, karierę, rodzinę i życie szybko odchodzą. Skupili się wokół Lecha Wałęsy i zorganizowali w Konwent Seniorów Solidarności. Regularnie spotykają się, wspominają, upijają. Jedynak, Kułaj, Milczanowski, Bujak, Stępień, Rulewski, Brycki, Smoliński,Wieczorek, Borusewicz, Maksymowicz, Omeda, Chojecki, Lis, Borowczak. Legendarne nazwiska (jeszcze) można mnożyć, ale czas mija nieubłaganie. Bohaterowie tamtych dni odchodzą, rzadko trafiając w Aleje Zasłużonych. To ostatnie chwile żeby spotkać się, wypić wódkę, by wreszcie porozmawiać o tak sprzecznie postrzeganej wspólnej przeszłości. Ocenić to czego dokonali. Podzieliły ich przekonania: od skrajnie lewicowych, centrum, po hen daleko na prawo. Łączy ich pokonanie nieludzkiego systemu.
Wybraliśmy tych, którzy wydaje się, nie bali się niczego. Byli herosami podziemnych gazetek i niezależnych rozgłośni. Był czas, że u stóp mieli zdeptany ustrój wiecznej szczęśliwości chłopów i robotników, a w kieszeni pieniądze, alkohol, władzę, piękne kobiety. Czy umieli to wykorzystać? Dlaczego przegrywają bitwę o pamięć oraz miejsce w historii, choć przecież to oni zwyciężyli, a ich pragnienie wolności, pewność siebie, zadziorność sprawiła, że dzisiaj w Europie jest nam lepiej, dostatniej, a wokół coraz więcej dobrobytu, a być może i szczęścia?
Czy już na zawsze, do końca ich dni sądzona jest im gnuśność? Niemcy, maluczcy w pokonaniu komunizmu, heroizują zburzenie berlińskiego muru, a Rosjanie znaczenie pierestrojki. Z nimi już przegraliśmy walkę o europejskie i światowe miejsce w podręcznikach i uczonych monografiach. To w Berlinie i Moskwie organizuje się spektakularne koncerty, artystyczne eventy, a wielcy tego świata (czy pamiętasz Obamę przed Bramą Brandenburską?) składają hołd nieistniejącym bohaterom obalającym znienawidzony ustrój. „Solidarność" rozbiła jeden z najokrutniejszych systemów ideologicznych w dziejach, by dziś pogrążyć się w sporach lub zapomnieniu. Opluwamy solidarnościowych prezydentów, skarlamy rolę prawdziwych bohaterów. Jej działacze albo są wielcy, szanowani, mogący korzystać z walorów demokracji i wolności, albo sfrustrowani, zrobaczeni, zdeptani przez niedostosowanie i życiową nieudolność. Czy jedni i drudzy zasłużyli na swój los?
W trzydzieści lat od wielkiego zwycięstwa „Solidarności", wyborczych wygranych, a w kilkanaście lat od klęski ideałów, w momencie kiedy wielki ruch „Solidarności" jest historią, że nawet Polacy o nim zapominają, warto przypomnieć pewne zdarzenia, nazwiska i zadać kilka fundamentalnych pytań: czy jest Pan zadowolony z dzisiejszej Polski, jak się Pan tu czuje, co stało się z Pańskim życiem, rodziną, jak potoczyła się Pańska kariera, czy tak wyobrażał Pan sobie wolność, czy czuje się Pan szczęśliwy, dlaczego ten piękny ruch rozleciał się za dotknięciem różdżki na tysiące niesklejalnych kawałeczków?
Konwent Seniorów Solidarności to wielka siła. Z ponad setki kandydatów wyselekcjonowaliśmy wpierw 30, z których wybraliśmy ostatecznie 15. Prawie wszyscy są jeszcze stosunkowo młodzi - około sześćdziesiątki. Po zwycięstwie „Solidarności" stała przed nimi olśniewająca przyszłość. Byli prezydentami, premierami, posłami, senatorami, marszałkami Sejmu i Senatu, ministrami, sędziami Trybunału Konstytucyjnego, a jednak bitwę o pamięć, o nieśmiertelność przegrali z kretesem. Dlaczego? Czy byli tylko mistrzami świata w destrukcji? Czy też dlatego, że rewolucja zżarła własne dzieci, a w ich miejsce wydaliła wymuskanych, świetnie wykształconych młodych ludzi, którzy marzą tylko o pieniądzach, karierze, miłości i spokoju?
